Podzielę się moją ostatnią przygodą z isią.
Mianowicie wracałem ostatnio z mazur, byłem juz za Wielbarkiem i w momencie wyprzedzania innego samochodu autko nagle zaczęło się dusić i straciło zupełnie moc.
Zatrzymałem się na poboczu żeby zobaczyć co się stało. Na wyświetlaczu deski pojawiła sie pomarańczowa ikonka sinika i na wyświetlaczu komunikat "awaria silnika/pojazdu - skontaktuj się z serwisem.
Silnik strasznie się dusił i chodził jak traktor bez mozliwości wkręcania na obroty.
Wyłączyłem go i uruchomiłem ponownie, ale problem nie zniknął.
Posprawdzałem wszystkie kable pod maską, odłączyłem i podłączyłem ponownie akumulator, ale to nie pomogło.
Cały czas silnik wskakiwał w tryb serwisowy i objawy się nie zmieniały.
Silnik pracował tak jaby nie działał jeden cylinder.
Niestety była to niedziela wieczór, wiec pomocy żadnej, holowanie do Warszawy (150km) też odpadało.
Uruchomiłem samochód i powolutku jakoś się doczłapałem do stolicy.
Jak już się rozpędziłem do tych 80km/h i wrzuciłem 6 to jechało się w miarę normalnie. Najgorsze były podjazdy pod wzniesienia.
Następnego dnia oddałem go do zaprzyjaźnionego serwisu i w ciągu jednego dnia samochód został naprawiony.
Wymienili mi cewkę plus wszystkie świece i isia chodzi teraz jeszcze lepiej niż wcześniej.
Okazało się, że w tej awarii jest też trochę mojej winy ponieważ nie wymieniłem świec na czas.
Samochód dawał mi już wcześniej sygnały, że coś się dzieje, w postaci chwilowych spadków mocy przy wchodzeniu na obroty i falowaniu obrotów.
Sprawdziłem historię napraw isi i świece były ostatni raz wymieniane przy 60tyś a ja mam przejechane już 187tyś, więc już dawno powinny być wymienione (prawie 130tyś przejechane na tych świecach
Niestety zużyte świece pociągnęły za sobą cewkę.
Koszt całej naprawy to 700 zł
Była to, jak do tej pory pierwsza poważna awaria od kiedy mam ten samochód.

