Wracając do tematu...
Cały czas próbuję dojść do tego, co jest przyczyną błędu P0299.
Zabrałem się za diagnostykę szczelności układu dolotowego. Zdjąłem gumową rurę od filtra powietrza, tak że została ta pierwsza plastikowa lecąca do turbiny. Odpaliłem auto, dłonią zatkałem tą rurę i czekałem co się stanie. Zaczęło zasysać, silnik się zadławił i w końcu gasł. Cały czas trzymając zatkany dolot słuchałem gdzie syka. Okazało się, że jest nieszczelność na o-ringu łączącym przepustnicę z ostatnią rurą układu dolotowego. Niestety najpewniej moja wina, bo uszczelka była uszczypnięta, jakby wygryziona - gdzieś pewnie przy składaniu dolotu ją uszkodziłem. Drugim miejscem nieszczelności było łączenie przepustnicy z kolektorem dolotowym - czyli zaraz obok

Tam jest taka uszczelka o przekroju prostokątnym umieszczona w rowku kolektora, która dochodzi do czoła przepustnicy. Na razie z uwagi na brak nowej, zostało to doszczelnione taśmą izolacyjną do przewodów (owinąłem uszczelkę dookoła wzdłuż, tak żeby powierzchnie styku były równe).
Po tych dwóch zabiegach ponowny test z zatkaniem dolotu... Auto zasysa, dławi się, ale już nie gaśnie. Nie słychać też syczenia z ww. miejsc (dźwięk silnika trochę przeszkadza, żeby było słychać z innych).
Empiryczne skutki naprawy: lepsza reakcja na gaz, auto stało się bardziej żwawe i dynamiczne, spadło zużycie paliwa.
Ale żeby nie było tak dobrze... Po tej zabawie podłączyłem auto pod kompa i obserwowałem parametry pracy - zarówno na postoju jak i podczas krótkiej jazdy testowej. Żądane ciśnienie doładowania na biegu jałowym jest 120 kPa, natomiast mierzone ok. 100 kPa. Podczas jazdy te różnice również wahają się w takim zakresie lub chwilowo są ciut większe.
Kolejnym działaniem było skołowanie kompresora i próba diagnostyki ewentualnych innych nieszczelności. Dolot zaślepiony w tym samym miejscu co wcześniej i tam podpięty kompresor. Udało się napompować max. 168 kPa (wskazania MAP sensora) - nic więcej nie chciało iść. Ale też nie było nigdzie słychać uciekającego powietrza...
Druga próba - odpięcie rury dolotowej od przepustnicy i zaślepienie jej w tamtym miejscu. Niestety tracimy wtedy odczyty MAP sensora i trzeba się zdać na czujnik manometryczny kompresora. Nie dało się nabić więcej niż 1,5 bara (chwilowe ciśnienie max 2 bary) bo później był problem z zaślepką na wlocie - nie miałem pomysłu jak ją doszczelnić (delikatny syk powietrza) oraz jak ją utrzymać na miejscu (raz jak wystrzeliła to prawie dostałem nią w dziób

).
Tak czy siak - jak trzymała i próbowałem słuchać, czy gdzieś nie syka to nic mi się nie udało usłyszeć.
I teraz nie wiem - jest gdzieś jeszcze nieszczelność czy nie? Auto jak wspomniałem jeździ dużo lepiej, jednak pozostają różnice pomiędzy żądanym a faktycznym ciśnieniem doładowania. Te różnice z grubsza pozostają stałe podczas zmiany prędkości obrotowej silnika (piszę z grubsza, bo nie udało mi się jakoś rozsądnie zaimportować danych z GDS do excela, żeby je rozsądnie przeanalizować).
Drugą równoległą obserwacją są wskazania MAF sensora - żądane ok. 20 g/s, mierzone ok. 14,5 g/s. Potwierdzało by to fakt zbyt małego doładowania. Z takich innych obserwacji, to podczas przyspieszania maksymalne ciśnienie doładowania przekracza 300 kPa.
Zastanawiam się co jest przyczyną? Gdybam sobie, że albo jest problem z turbiną, albo problem jest w dolocie. I teraz pytanie - czy jest możliwe, że jest przypchany dolot np. poprzez olej, który osiadł w intercoolerze? I że blokuje on swobodny przepływ powietrza o niskim ciśnieniu z turbiny do kolektora?
Innym podejrzanym miejscem jest zawór znajdujący się w układzie dolotowym nr 43:
https://opel.7zap.com/pl/car/g09/g/10/3-0/
Może nie sam zawór, ale uszczelka na nim. O ile kojarzę nie była ona specjalnie miękka, więc może przepuszcza powietrze tak jakby wstecz - czyli powietrze zamiast lecieć z małej turbiny do kolektora, ucieka tak jakby bokiem?
Może ktoś podpowie co dalej robić?

Mam ambicję poradzić sobie z tym sam, a nie oddawać auta do mechanika. Tylko obawiam się, że z uwagi na zupełnie inne wykształcenie, mogę robić czy wymyślać głupoty

Sam zapał i chęć samodzielnej naprawy auta mogą w tym przypadku nie wystarczyć
