A ja sobie pozwolę podebatować na moim osobistym przykładzie

. Bo te ceny z ubezpieczalni to one z doopy takie duże czasem, naprawdę. Czasem nic szczególnego czy niebezpiecznego się nie wydarzyło w aucie a cena naprawy z ubezpieczalni przez ASO jest x10 .
To moje auto poniżej, rok temu, bez prędkości, bo włączałam się do ruchu, skręciłam koła w lewo i przetoczyło się auto o pół metra- Pan jechał swoim pasem, ostro hamował ale nie wyhamował

tzn wcisnął mi dół lewego błotnika i porysował błotnik i drzwi. No to była moja wina, zakochana jakaś byłam to i i autu się dostało

na szczęście takie głupoty mijają to i auto bezpieczne już.
Na fotkach poniżej widzicie tego stan z tamtego czasu. W Januszowym garażu powiedziano że zrobią mi to za 500zł, bo tam podprostują, zaszpachlują , polakierują miejscowo- ale termin był nieokreślony bo mieli pełno pracy i było "przyjdzie Pani za 2 miesiące" . No to pzecież nie będę tak latać, poszło z mojego AC. Robiło ASO bezgotówkowo a oni nie szpachlują i nie dają używek żadnych , tylko części nowe, więc i tak 3 miesiące czekałam aż szwaby zrobią drzwi pod nr vin dokładnym wymiarem.
Koszt z polisy ponad 8000zł.
drzwi1.jpg
drzwi2.jpg
No i do tej pory nie uważam tego za mega defekt, żadnych zmian konstrukcyjnych. Może warto w ASO zapytać co dokładnie było wymieniane, bo jak części mechaniczne , czy przeszczep prowadnic był, to już może nie być fajnie na drodze.
No i gdybym robiła w Januszowym garażu, to nie byłoby wpisu w historii pojazdu

ot , na mierniku by wyszło, a tak nie wyjdzie bo drzwi i błotnik nowe. Ja oczywiście trzymam i fotki i faktury z ubezpieczalni i podrukowane to i chronologicznie złożone w teczce wraz z resztą faktur typowych bo za oleje itp rzeczy.
I to być może dla kogoś też jakiś defekt, ale np ja z tego powodu nie opuszczę ceny auta bo to szkoda była "technicznie żadna" a zrobione zostało fabrycznie. Natomiast w historii mojego pojazdu brak wpisów z wystawiania aut na ogłoszeniach/licytacji, bo przekazywane było wśród przyjaciół- kupiłam od koleżanki.
Czasem uważam, że zarówno wpisy, jak ich brak, mogą być ze szkodą dla auta. Wiele rzeczy daje się zataić właśnie robiąc w januszowych garażach- co też mi proponował mój agent ubezpieczeniowy: "weź kasę, to jeszcze na tym zarobisz"

ale że ja akurat taka pier-doła jestem że nie wiem gdzie i jak takie naprawy pozałatwiać w miarę szybko, to robię to bezgotówkowo- bo tak mi łatwiej, bo kobietą jestem i muszę to ogarniać sama, bo akurat tak mam. No i bo ubezpieczyciel zapewni mi auto zastępcze na czas naprawy- nie muszę moim drugim wtedy latać.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.