takisobie pisze:tomek evo pisze:Trzeba odróżniać oficjalną aprobatę od deklaracji producenta, ze dany olej daną normę spełnia. To, że dany olej wg. producenta spełnia normę a jednocześnie nie posiada aprobaty to zupełnie normalna sytuacja i nawet najwięksi producenci bardzo często nie wykupują aprobat bo jest to bardzo kosztowne i potrafi kosztować nawet kilkaset tysięcy euro. Specola puki co nie stać na licencje ani na Dexos2 ani na 504/507.
Brniesz chłopie coraz bardziej ,odróżnić deklaracje od aprobaty

. na stronie lejolej.pl masz "Aprobaty/Rekomendacje" a potem cała lista , to wytłumacz mi łaskawie skłąd zwykły Kowalski ma o tym wiedzieć co jest aprobatą , rekomendacją czy deklaracją

,leci mi to przekrętem. kiedyś w tym temacie było a jakimś oleju który miał specyfikacje wypisaną a póżniej już nie bo by musiał zapłacić za to , taka była gatka a tu Specol wypisuje wszystko możliwe
![Zły ]:-<](./images/smilies/icon_evil.gif)
wzresztą Millers też niema DEXOS2

( brak na liście firmy wydawającej licencje) wypisują że full syntetyki a potem się okazuje że jednak bez PAO, to jest wprowadzanie w błąd klijenta i powinno być zabronione. Komu tu jeszcze wierzyć
a co do wielkich firm to możesz jakiś przykład przytoczyć ?
Proponuje abyś się w takim razie dokształcił jeśli nie odróżniasz oficjalnej aprobaty producenta pojazdu od deklaracji producenta oleju, że dany olej spełnia normę producenta. Gdybyś pracował w przemyśle/produkcji/budownictwie to prawdopodobnie byś wiedział jak takie sprawy funkcjonują.
Deklaracja o spełnianiu normy lub rekomendacja oleju dla danej normy to normalna rzecz i stosują to WSZYSCY producenci środków smarnych, wiec jeśli jest przekręt to ogólnoświatowy i wszyscy są w to zamieszani z Castrolem, Mobilem i Liqui Moly na czele. Płaci się tylko za oficjalną aprobatę i nawet wielkie koncerny bardzo często odstępują od wykupywania oficjalnych aprobat bo nie przekłada się to na wymierne korzyści finansowe. Tak naprawdę aprobata jest głównie po to aby dany produkt mógł być bez zastrzeżeń ze strony ASO stosowany w okresie gwarancyjnym i jeśli dany produkt jest na liście to teoretycznie ASO nie ma prawa odmówić jego zastosowania podczas przeglądu. W przypadku deklaracji/rekomendacji też zwykle serwisy nie robią problemów ale trzeba się liczyć z tym, że ASO może odmówić zalania takiego oleju w okresie gwarancyjnym lub zaleje do ale z odpowiednią adnotacją. Z praktyki zwykle nie ma jednak z tym problemu i tak naprawdę wszystko zależy od serwisu bo są również przypadki, że ASO nie dopuszcza stosowania żadnych zakupionych przez Klienta części/materiałów eksploatacyjnych choć jest to niezgodne z prawem.
Były takie przypadki, że producent wprowadzał normę ale żaden olej na świecie przez jakiś czas nie posiadał oficjalnej aprobaty - nawet ten lany przez ASO. Do tej pory chyba nie ma oleju z oficjalna aprobatą Ford WSS-M2C950-A bo nawet zalecany przez Forda Castrol jej nie ma. Zostając przy Castrolu i Fordzie to np. Castrol Magnatec 5W30 A5 nie ma żadnej oficjalnej aprobaty a jedynie spełnia normy Forda pomimo, że jest to marka oficjalnie rekomendowana przez Forda.
Kowalski nie musi wiedzieć jaki olej ma aprobatę a jaki tylko spełnia normę ale jak chce kupić olej to po prostu powinien zapytać sprzedawcy, czy ten olej może zastosować podczas przeglądu gwarancyjnego. Zawsze informuje Klienta czy dany olej ma aprobatę czy nie. I często sam muszę sprawdzać bo tego nie wiem a często opisy na butelkach są takie, że trudno wywnioskować czy chodzi o normy czy aprobaty. Producenci często piszą np "Specyfications and approvals" i leci wyliczanka i nie wiadomo czy chodzi o aprobaty czy o tylko normy.
"Chłopi, włościanie – warstwa społeczna zamieszkująca tereny wiejskie, dominująca w społeczeństwach przedindustrialnych, zajmująca się produkcją rolną. Chłopów charakteryzuje odrębność warunków życia, obyczajów i tradycji, wynikająca z powiązania miejsca pracy z gospodarstwem domowym oraz uzależnienie procesu produkcji od warunków naturalnych".
-- 23 sty 2018, o 09:59 --
szymek1976 pisze:W UK Mobil 1 jest droższy. Millers jest 20£ tańszy.
Jak mieszkasz w UK to zmienia postać rzeczy.