Próbuje z kluczyka otwierac/zamykac, wylaczac/wlaczac silnik, przekrecac kluczyk w drzwiach, nic nie pomaga. Cały czas wyje, ale z interwałami około 20 sekund napieprzania, 3 sekundy przerwy. Sprawdziłem dwa piloty (drugi "przybiegł" z mieszkania
W końcu z desperacji (środek miasta) podniosłem maskę i odłączyłem akumulator. Syrena przestała wyć *przed* moim odłączeniem, a po odłączeniu po prostu się nie włączyła. Nie wiem czy odłączenie akumulatora miało coś wspólnego z tym, że samochód się uspokoił czy to tylko zbieg okoliczności.
Po powrocie do domu zerknąłem na schemat i znalzałem, że jest taki bezpiecznik Trochę dziwne, że autoalarm można unieszkodliwić wyjmując bezpiecznik, ale zrobiłem to i liczę na to, że nie zacznie znowu tego robić przed wizytą w serwisie.
Zdaje sobie sprawę, że nie wróżycie z fusów, więc nie odpowiecie dlaczego się tak zachował, ale może wiecie, czy odłączenie tego bezpiecznika wystarczy, żeby unieszkodliwić syrenę? Troche słabo jakbym miał z nią jechać przez miasto...
btw. jak się w kombi otwiera bagażnik bez elektryki? nie mam dźwigni przy drzwiach ani otworu na klucz w klapie.

