Wolno nie jechałem, ale też 210 nie przekraczałem (ze względu na zimowe opony z niskim indeksem prędkości).
W pewnym momencie jazdy na zegarach wyświetlił się komunikat o niskim stanie płynu chłodzącego. Silnik się nie przegrzewał, wskazówka na 90 st. a temperatura silnika (info w komputerze) 94 st.
Zjechałem na najbliższy parking i zajrzałem do zbiorniczka. Okazał się praktycznie pusty. Płynu było z 6cm poniżej znaku MIN. Wyleciało niecały litr.
W pierwszej chwili najczarniejsze myśli - mikropęknięcie w bloku i płyn poszedł w cylindry. Jednak na szczęście tak nie było. Korek od oleju bez mazi, w zbiorniczku wyrównawczym płynu chłodzącego brak zapachu benzyny, spalin i oleju. Oczek oleju na powierzchni brak.
Okazało się, że cały płyn spierdzielił zaworem bezpieczeństwa na górze zbiorniczka. Jest tam taka rurka biegnąca od korka na zewnątrz. To właśnie tą rurką wywaliło cały płyn. Ścianka grodziowa na cała mokra i podwozie również. Kapało z podłużnic i sanek zawieszenia.
Dolałem płynu na max. Dokręciłem korek i wróciłem do domu. 40km jazdy trochę łagodniejszej (max 150km/h), ale po dojechaniu na miejsce widzę, że nie ubyło ani grama płynu ze zbiorniczka, tak więc mikropęknięcie bloku można wykluczyć.
I teraz pytanie. Jak ma działać ten zawór bezpieczeństwa w korku? On wywala płyn na zewnątrz zbiorniczka gdy jest pewnie zbyt duże ciśnienie w zbiorniczku?
Czy może być tak, że zawór w tym korku (podobny z wyglądu do termostatu) mógł być jakoś uszkodzony i otworzył się za wcześnie? Wizualnych uszkodzeń brak.
Jaka może być jeszcze przyczyna wzrostu ciśnienia w zbiorniczku wyrównawczym?
Na wszelki wypadek podjechałem do ASO i kupiłem nowy korek za całe 30zł.

